sobota, 7 stycznia 2012

O co biega?

Dokładnie o to, że moje postanowienie noworoczne nie ma szans na tzw. przeżycie, a dokładniej mówiąc szans na wprowadzenie w życie :(

Stąd właśnie pomysł na tego bloga.

Będzie on dziennikiem. Najważniejsi będziecie Wy! Proszę Was żebyście byli moją motywacją, której zawsze mi brakuje i moim dopingiem.

Na początku zawsze jest ogromny entuzjazm i chęć na zmiany, a potem chęci odchodzą w tzw. siną dal, a wraz z nimi zmiany :(

Teraz będzie krótka spowiedź i nazwanie po imieniu mojego postanowienia ;)

W sierpniu wróciłam do UK.
Będąc w Polsce zaczęłam biegać z moją przyjaciółką kochaną :*
Bieganie (pół godziny dziennie) tak nas wciągnęło, że z trzech dni w tygodniu zrobiło się siedem. Po dwóch tygodniach nasza kondycja wzrosła bardzo, a ciało powoli zaczęło się zmieniać.
Jak teraz o tym myślę to wcale nie było powoli. Efekty pojawiały się dość szybko i ciągle zwiększały. Po półtora miesiąca nie poznawałam swoich nóg!
Nie powiem - bardzo! mi się to podobało :)
Chodziło mi wtedy o to żeby wzmocnić kondycję i 'ujędrnić się'. Efekt został osiągnięty :)
Potem przyszły wakacje, rozjazdy i coraz mniej biegania...

Następnie przeprowadzka do UK (druga już).

Niestety po powrocie do UK zabrakło mi mojej 'współbiegaczki', a co za tym idzie motywatora i przybyło mi kilka kilogramów (nie mam wagi, ale myślę, że jakieś 3 może 4).

Moje postanowienie noworoczne to pozbycie się tych zbędnych kilogramów bez których czułam się lepiej fizycznie i psychicznie ;) oraz ujędrnienie ciała na nowo poprzez ruch :)

Mówiąc ruch nie mam na myśli katowania się co dzień ćwiczeniami.
Mam na myśli bieganie na tyle na ile pozwoli pogoda na przemian z ćwiczeniami z moją sprawdzoną płytą Cindy Crawford 'A New Dimension' (o której napiszę coś więcej niżej), intensywnymi spacerami na zakupy (ok. 20 min w jedną stronę) i dźwiganiem ciężarów w drodze powrotnej ;) oraz skakaniem na skakance.

Mam do Was OGROMNĄ prośbę.
Będę pisała o tym co danego dnia zrobiłam i przyznam się bez bicia jeśli nic nie zrobię. Dlatego proszę dopingujecie mnie i pokrzyczcie jeśli będzie trzeba żebym na koniec roku mogła napisać - DAŁAM RADĘ!
Wiem, że jeśli będę mogła napisać te słowa będzie to Wasza zasługa i tylko Wasza, bo sama nie dam rady :(

Obiecuję też nie rozpisywać się tak jak dziś, żeby Was nie zamęczać czytaniem. Będzie krótko i na temat.

Jeśli uda mi się sprawdzić jakieś rzeczy treningowe napiszę Wam co o tym myślę.

Jeśli tylko ktoś ma ochotę przyłączyć się do mnie zapraszam z całego serca. Będzie mi niezmiernie miło :)
Czekam na każdy Wasz komentarz :)

PS.
Płyta 'A New Dimension' to powrót do formy po ciąży, ale nie tylko.
Polecam bardzo. Ćwiczenia przynoszą efekty. Wystarczy poćwiczyć trzy cztery razy w tygodniu i gwarantuję, że po dwóch miesiącach różnica będzie widoczna.

Płytka podzielona jest na trzy części.
Pierwsza dziesięciominutowa na tzw. rozruszanie (dajcie sobie na to dwa tygodnie)
Druga ma dwanaście minut i zawiera bardziej intensywne ćwiczenia, ale powiedzcie co to jest dwanaście minut? Trening zaliczony? Zaliczony! (również dwa tygodnie)
Trzecia część daje w kość! Bolą mięśnie, o których istnieniu nie miałam pojęcia ;) Jest tu m. in. seria moich ulubionych brzuszków. 45 minut, po których jest się z siebie dumnym za każdym razem kiedy da się radę :)
Za każdym razem kiedy nie miałam czasu na trzeci trening wykonywałam drugi podmieniając brzuszki z drugiego na trzeci.

Co mam jeszcze w domu poza płytą?
hantle - 1,5kg każdy (potrzebne będą jeśli ktoś ćwiczy z wyżej wymienioną płytą)
skakankę
buty do biegania + bluza + spodnie
dobre chęci

Czego mi brakuje?
dopingu

Ok. Na dziś wystarczy.
Od jutra zaczynam. Jeszcze nie wiem od czego ale zaczynam.
Bądźcie ze mną proszę :)

16 komentarzy:

  1. w takim razie trzymam kciuki za postanowienie noworoczne! Będę wpadać, żeby podziwiać efekty. A jak trzeba- nakrzyczeć :)

    OdpowiedzUsuń
  2. i właśnie o to 'nakrzyczeć' mi m. in. chodzi :D
    dziękuję Ci bardzo i zapraszam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Jestem z Tobą .Dzięki twojemu pomysłowi może i ja się zmobilizuję do biegania.O którym już od jakiegoś czasu myślę.Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń
  4. Aga - dziękuję :) to byłby sukces! gdyby ktoś się do mnie przyłączył - trzymam za Ciebie kciuki :) Razem zawsze raźniej i można się mobilizować - nawet na odległość :)

    OdpowiedzUsuń
  5. mi tez brakuje dopingu, dlatego jestem z Tobą ... Myslami :))

    OdpowiedzUsuń
  6. 'myślami' :D
    może dasz się namówić np. na wiosnę?

    OdpowiedzUsuń
  7. Wierzę, że wytrwasz :D
    Wiem to...
    POWODZENIA!!!

    OdpowiedzUsuń
  8. Beata - dziękuję za odwiedziny i doping :D ale niesamowitą siłę mi dajecie :) cieszę się bardzo i zaczynam wierzyć, że dam rade :)

    OdpowiedzUsuń
  9. Gosia pewnie ze dasz rade, ja tez trzymam za ciebie kciuki i jak bedziesz biegac to przeslij mi smsa to bede z toba tez myslami.
    Z checia sie przylacze, ale pewnie tylko w niedziele jak planujesz biegac w ten dzien.
    Nie jest to obietnica noworoczna bo takowych nie dotrzymuje ale chec jest.
    Do zobaczenia, Anonimowa beata burton

    OdpowiedzUsuń
  10. Super! :D
    umówimy się w środę co do szczegółów :) będziesz?

    OdpowiedzUsuń
  11. Nie wiem jakim cudem wpadłam na ten blog. Czytam ten wpis i aż tchu mi brakuję... a najgorsza ironia, to fakt, że marzę o fantastycznej figurze i zajadam wafelka popijając słodką kawą....
    Już chciałam napisać - od jutra zaczynam. I obie wiemy jak to się skończy - a więc dziś godz. 17-00 pierwszy trening .
    Karteczka ląduje na lodówce...
    do jutra!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bardzo dziękuję Ci za odwiedziny i te słowa :) Przeczytałam ten post po raz drugi od prawie dwóch lat i po raz kolejny uświadomiłam sobie ile zawdzięczam odwiedzającym osobom. Pomimo zmieniających się treningów ( np. o Ewie Chodakowskiej z którą ćwiczę teraz najwięcej wtedy nikt jeszcze chyba wtedy nie słyszał) nie zmienia się źródło mojej motywacji czyli Wy :)))
      Jeśli natomiast ja mogę być dla kogoś motywacją to jest to spełnienie mojego marzenia związanego z tym blogiem :)
      I jak? Mam nadzieję, że dzisiejszy trening masz zaliczony :))) Spokojnie dasz radę!
      Ps. Ja też piję kawę z cukrem, bo taką lubię, wybieram brązowy ;)

      Usuń
  12. Zapraszam do mnie, możemy się wzajemnie motywować, bo mi też chęci nie raz uciekły

    www.chwytammarzenia.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń

Czekam na Wasze komentarze - każdy będzie dla mnie motywacją
Podpisywanie się pod komentarzem ułatwi mi odpisywanie Wam :)
Dziękuję:)


Waiting for your comments - all of them will be motivation for me
Thank you:)